niecodzienne spojrzenie, głębsze przemyślenie, faktów skojarzenie ze szczyptą humoru.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciekawostki. Pokaż wszystkie posty
piątek, 28 grudnia 2012
Wampiry
Ten interesujący mem potrafi przekształcić przydługą historyjkę o problemach nastolatków w Sagę Zmierzch.
Jakie jest jego źródło, bo przecież, jak z dobrymi dowcipami, musi być w nim ziarenko prawdy. Pewne etapy rozkładu pośmiertnego człowieka mogą bardzo pobudzać fantazję, czerwony kolor można zinterpretować jako wypitą krew, zmianę pozycji jako nocne wędrówki, nabrzmienie jako nadludzkie moce a odgłos uchodzących gazów po wbiciu kołka jako krzyk wampira.
Cóż zatem nadaje atrakcyjności tym zabobonom, że wciąż mają się tak dobrze? Pociągająca z pewnością jest nieśmiertelność - odwieczne pragnienie człowieka, jak też i inne moce. Picie krwi ma konotacje z brutalnym aktem seksualnym, nie przez przypadek w większości scen wampir gryzie młodą piękną kobietę. Został jeszcze drzemiący w człowieku pierwotny lęk przed pożarciem, niemal już zagłuszony z powodu braku naturalnych wrogów. Nowy wyimaginowany drapieżca oprócz przewagi fizycznej dorównuje ludziom intelektem, dzięki któremu ujarzmiliśmy inne bestie. Daje mu to poczucie wyższości, przynależności do elity mogącej wyznawać nietzscheańskie wartości - "The weak are meat the strong do eat".
Wampiry są uosobieniem wszystkiego tego, czym człowiek nie jest albo nie może być we współczesnym społeczeństwie, skrywanymi pragnieniami ciemnej strony natury ludzkiej i pewną formą katharsis. Tajemnicze i romantyczne stworzenia grane przez hollywoodzkich przystojniaków jak Brad Pitt i Pattinson są doskonałym towarem, na który jest zapotrzebowanie.
poniedziałek, 2 lipca 2012
Zakład
Właśnie założyłem się z tatą o to, że w ciągu najbliższych 20 lat nie będziemy chodzić do sklepu po większość rzeczy, lecz wybierać przedmioty on-line i drukować je na domowej drukarce 3d.
Już dziś możemy tworzyć przedmioty z kolorowego plastiku w urządzeniu, które można samemu złożyć w domu lub kupić w rozsądnej cenie:
Trwają też prace nad tworzeniem w ten sposób elektroniki: http://www.youtube.com/watch?v=Wnu4lmOnX00
Nic nie stoi na przeszkodzie, by wyobrazić sobie wydrukowanie ubrań, całego samochodu lub domu, a może i obiadu przyrządzonego przez kucharza z ekskluzywnej restauracji. Konsekwencją takiego postępu byłaby ogromna zmiana modelu biznesowego, eliminująca pośredników i koszty transportu, a stawiająca na piedestale twórców - artystów, projektantów i inżynierów. Skaner 3D i maszyna do automatycznego recyklingu idealnie uzupełniałyby zestaw.
Dalszy rozwój technologii i ruchu open source może w znaczący sposób wpłynąć na koncepcję "posiadania rzeczy".
Już dziś możemy tworzyć przedmioty z kolorowego plastiku w urządzeniu, które można samemu złożyć w domu lub kupić w rozsądnej cenie:
Trwają też prace nad tworzeniem w ten sposób elektroniki: http://www.youtube.com/watch?v=Wnu4lmOnX00
Nic nie stoi na przeszkodzie, by wyobrazić sobie wydrukowanie ubrań, całego samochodu lub domu, a może i obiadu przyrządzonego przez kucharza z ekskluzywnej restauracji. Konsekwencją takiego postępu byłaby ogromna zmiana modelu biznesowego, eliminująca pośredników i koszty transportu, a stawiająca na piedestale twórców - artystów, projektantów i inżynierów. Skaner 3D i maszyna do automatycznego recyklingu idealnie uzupełniałyby zestaw.
Dalszy rozwój technologii i ruchu open source może w znaczący sposób wpłynąć na koncepcję "posiadania rzeczy".
czwartek, 8 grudnia 2011
czwartek, 7 kwietnia 2011
Kij
...czyli krótka podróż po teorii poznania.
Dziecko: To jest kij.
Dziecko doświadcza kija swymi zmysłami (wzrokiem, dotykiem, nawet smakiem), dopóki nie nauczy się mówić. Nazwany kij przestaje być już taki interesujący.
Empiryzm: Uogólniając dotychczasowe doświadczenia stwierdzam, że to jest kij.
Postawa ta brzmi zdroworozsądkowo, jednak nie pozwala wyjść poza doświadczenie.
Racjonalizm: W wydedukowanym przeze mnie modelu rzeczywistości, to jest kij.
To jest postawa nowożytnej nauki, teoria względności została wydedukowana właśnie w ten sposób. Dobra teoria naukowa przynosi przewidywania wykraczające poza dotychczasowe doświadczenie. Teoria kwarków zasugerowała istnienie dodatkowych cząstek elementarnych, które później faktycznie zostały odnalezione, ale czy kwarki istnieją naprawdę?
Krytycyzm (Kant): Myślę, że widzę kij, ale nie da się sprawdzić czy on tam naprawdę jest.
Skoro nie da się sprawdzić, czy kwarki istnieją naprawdę, to po co o nich mówić. Wydajmy sądy tylko o tym czego jesteśmy pewni, czyli o swoim sposobie myślenia.
Fenomenologia (Husserl): Kij jest dany mojej świadomości.
Poprzednim razem posunęliśmy się chyba zbyt daleko, inne byty jednak naprawdę istnieją.
Heidegger: Ujawnia mi się część nieskończonego kija, który z mej perspektywy jest nicością.
Musimy sprecyzować, w jaki sposób kij jest dany naszej świadomości. Nasze skończone doświadczenia z definicji nie mogą ogarnąć nieskończonego kija, gdyż wtedy byłby on skończony, czyli nie istniał by.
Zen: Nie myśl o kiju, kija nie ma... (łup) ale możesz go doświadczyć tu i teraz.
Skoro nasze rozumowanie jest z definicji ograniczone i pełne błędów, więc po co myśleć. Zachowajmy pusty umysł i doświadczajmy rzeczy takimi, jakie są, jak małe dziecko.
Dziecko: To jest kij.
Dziecko doświadcza kija swymi zmysłami (wzrokiem, dotykiem, nawet smakiem), dopóki nie nauczy się mówić. Nazwany kij przestaje być już taki interesujący.
Empiryzm: Uogólniając dotychczasowe doświadczenia stwierdzam, że to jest kij.
Postawa ta brzmi zdroworozsądkowo, jednak nie pozwala wyjść poza doświadczenie.
Racjonalizm: W wydedukowanym przeze mnie modelu rzeczywistości, to jest kij.
To jest postawa nowożytnej nauki, teoria względności została wydedukowana właśnie w ten sposób. Dobra teoria naukowa przynosi przewidywania wykraczające poza dotychczasowe doświadczenie. Teoria kwarków zasugerowała istnienie dodatkowych cząstek elementarnych, które później faktycznie zostały odnalezione, ale czy kwarki istnieją naprawdę?
Krytycyzm (Kant): Myślę, że widzę kij, ale nie da się sprawdzić czy on tam naprawdę jest.
Skoro nie da się sprawdzić, czy kwarki istnieją naprawdę, to po co o nich mówić. Wydajmy sądy tylko o tym czego jesteśmy pewni, czyli o swoim sposobie myślenia.
Fenomenologia (Husserl): Kij jest dany mojej świadomości.
Poprzednim razem posunęliśmy się chyba zbyt daleko, inne byty jednak naprawdę istnieją.
Heidegger: Ujawnia mi się część nieskończonego kija, który z mej perspektywy jest nicością.
Musimy sprecyzować, w jaki sposób kij jest dany naszej świadomości. Nasze skończone doświadczenia z definicji nie mogą ogarnąć nieskończonego kija, gdyż wtedy byłby on skończony, czyli nie istniał by.
Zen: Nie myśl o kiju, kija nie ma... (łup) ale możesz go doświadczyć tu i teraz.
Skoro nasze rozumowanie jest z definicji ograniczone i pełne błędów, więc po co myśleć. Zachowajmy pusty umysł i doświadczajmy rzeczy takimi, jakie są, jak małe dziecko.
wtorek, 18 stycznia 2011
Wierność jest nudna
...śpiewa Natalia Kukulska promując film "Och Karol 2". Ile jest w tym prawdy, spójrzmy na kilka interesujących faktów i statystyk:
strategia reprodukcyjna człowieka nastawiona jest na maksymalizację liczby wnuków (których średnio mamy po 4), a nie dzieci (średnia 2). Czasem mniejsza ilość zdrowo odchowanych dzieci o wyższym statusie społecznym może nam zapewnić więcej wnuków.
antykoncepcja ma dużo mniejsze znaczenie, niż się nam wydaje. Kobieta (i w mniejszym stopniu mężczyzna) posiada wiele nieświadomych biologicznych mechanizmów planowania rodziny, dzięki którym będzie miała tyle dzieci ile jej ciało chce i z kim chce. W zbiorowościach o dużej śmiertelności dzieci jest to średnio 7 sztuk, z czego przeżywa 2-3, czyli dokładnie tyle ile średnio miałaby bez zabezpieczeń w społeczeństwie uprzemysłowionym.
mężczyzna w ciągu swego życia będzie miał średnio 12 partnerek seksualnych, zaś kobieta 8 partnerów.
najkrótszy odstęp pomiędzy dwoma partnerami seksualnymi dla 80% kobiet wyniesie poniżej 5 dni, dla 69% kobiet poniżej 1 dnia, zaś dla 13% kobiet poniżej 1 godziny.
4% dzieci zostaje poczęte w wyniku wojny plemnikowej, czyli obecności plemników więcej niż jednego mężczyzny w ciele kobiety.
co najmniej 10% dzieci nie jest spłodzone przez mężczyzn, którzy uważają się za ich ojców.
6% mężczyzn i 2-3% kobiet będzie miało w ciągu swego życia kontakty homoseksualne. Osoby biseksualne mają średnio więcej partnerów i dzieci niż osoby heteroseksualne. Niecheć do homoseksualistów w społeczeństwach uprzemysłowionych wynika z większego ryzyka przenoszenia chorób drogą płciową, ale w 60% społeczeństw zbadanych przez antropologów kultury, biseksualizm jest powszechny i akceptowany.
w społeczeństwie uprzemysłowionym 50% kobiet przynajmniej raz w życiu doświadczy próby gwałtu, a 25% padnie jego ofiarą. W 50% społeczeństw zbadanych przez antropologów kultury, gwałt jest zjawiskiem powszechnym. Duża część gwałtów to gwałty zbiorowe dokonane przez 4-5 napastników. Czas wojny pokazuje, że prawie w każdym mężczyźnie są geny zabójcy i gwałciciela.
statystycznie rzecz biorąc, cofając się najdalej 5 pokoleń wstecz (do 1875) znajdziemy wśród naszych przodków homoseksualistę i gwałciciela, w 6 pokoleniach (do 1850) lesbijkę a w 7 pokoleniach (do 1820) prostytutkę.
na zakończenie w gwoli uspokojenia dodam, że większość ludzi spędzi jednak życie w 1 lub 2 trwałych związkach.
na podstawie: Robin Baker, Wojny Plemników, Rebis, Poznań 2009
na podstawie: Robin Baker, Wojny Plemników, Rebis, Poznań 2009
wtorek, 5 stycznia 2010
Google Specjal!
Jak podmienić logo Google na własne, podobnie jak czyni to firma z okazji różnych świąt i ważnych wydarzeń? Oto recepta na mały żarcik lub geeky gadżet do pokazania znajomym.
Przepis działa tylko w przeglądarce Firefox, do której musimy zainstalować dodatek Greasemonkey. Po ponownym uruchomieniu przeglądarki możemy już zacząć działać.
W programie do obróbki grafiki tworzymy nowe logo, w naszym przykładzie jest to takie cudo, zainspirowane miłością do czarnego Specjala i pięknych kobiet. Fanatykom tej idealnej kombinacji polecam stronę SpecLovers.

Teraz pora na prosty skrypt użytkownika:
// ==UserScript==
// @name Google Specjal
// @namespace http://mmorfe.blogspot.com
// @description This script replaces Google logo with a very "Specjal" one.
// @include http://www.google.pl/*
// @include http://www.google.com/*
// ==/UserScript==
var logo = document.getElementById('logo');
logo.style.backgroundImage = 'url(https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgvYpUpqfJ_WsPIuv9-aBnbN57Qe1kl2ImIXPvgFdWo8kArbeoJZV71q9KQT8RFNSdCm9rPGpr5SP59b0WZ-cUDkVt1wypnoWGotkN0g9AjvoPr2sz-JWr09NksP728wq1eLHO5NbPaGuY/s400/logo_spec.png)';
Gotowiec do zainstalowania dostępny jest tutaj.
Jak to działa? Wykorzystujemy technikę zwaną augmented browsing, pozwalającą użytkownikom instalować dodatkowe skrypty modyfikujące wygląd i zachowanie stron www. Mogąc dopisać własny kod JavaScript do dowolnej strony, mamy ogromne możliwości, zaczynając od prostych modyfikacji wyglądu, usuwania irytujących elementów, dodawania nowych elementów strony, automatycznego wypełniania formularzy, kończąc na zaawansowanych skryptach automatycznie grających w gierki na Facebook. Pisząc skrypty skazujemy się niestety na ich ciągłe poprawianie, przy zmianach stron na których one działają.
Wiele użytecznych, choć oczywiście nie tak fajnych jak ten ;), skryptów znajdziemy na stronie Userscripts.org. Warto jednak być ostrożnym i instalować tylko sprawdzone skrypty.
Przepis działa tylko w przeglądarce Firefox, do której musimy zainstalować dodatek Greasemonkey. Po ponownym uruchomieniu przeglądarki możemy już zacząć działać.
W programie do obróbki grafiki tworzymy nowe logo, w naszym przykładzie jest to takie cudo, zainspirowane miłością do czarnego Specjala i pięknych kobiet. Fanatykom tej idealnej kombinacji polecam stronę SpecLovers.

Teraz pora na prosty skrypt użytkownika:
// ==UserScript==
// @name Google Specjal
// @namespace http://mmorfe.blogspot.com
// @description This script replaces Google logo with a very "Specjal" one.
// @include http://www.google.pl/*
// @include http://www.google.com/*
// ==/UserScript==
var logo = document.getElementById('logo');
logo.style.backgroundImage = 'url(https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgvYpUpqfJ_WsPIuv9-aBnbN57Qe1kl2ImIXPvgFdWo8kArbeoJZV71q9KQT8RFNSdCm9rPGpr5SP59b0WZ-cUDkVt1wypnoWGotkN0g9AjvoPr2sz-JWr09NksP728wq1eLHO5NbPaGuY/s400/logo_spec.png)';
Gotowiec do zainstalowania dostępny jest tutaj.
Jak to działa? Wykorzystujemy technikę zwaną augmented browsing, pozwalającą użytkownikom instalować dodatkowe skrypty modyfikujące wygląd i zachowanie stron www. Mogąc dopisać własny kod JavaScript do dowolnej strony, mamy ogromne możliwości, zaczynając od prostych modyfikacji wyglądu, usuwania irytujących elementów, dodawania nowych elementów strony, automatycznego wypełniania formularzy, kończąc na zaawansowanych skryptach automatycznie grających w gierki na Facebook. Pisząc skrypty skazujemy się niestety na ich ciągłe poprawianie, przy zmianach stron na których one działają.
Wiele użytecznych, choć oczywiście nie tak fajnych jak ten ;), skryptów znajdziemy na stronie Userscripts.org. Warto jednak być ostrożnym i instalować tylko sprawdzone skrypty.
czwartek, 19 listopada 2009
Baw się!
Jako dorośli często zapominamy o dobroczynnym wpływie zabawy na rozwój mózgu, jako rodzice zbyt szybko chcemy urobić nasze dzieci w poważnych dorosłych.
piątek, 6 listopada 2009
Google Matrix nadchodzi
Dziś zainspirowały mnie dwa innowacyjne podejścia zmieniające sposób interakcji z otoczeniem i komunikacji z innymi ludźmi.
Urządzenie SixthSense zaciera barierę pomiędzy światem wirtualnym a realem:
Google Wave może po raz kolejny odmienić sposób patrzenia na komunikację w sieci:
Urządzenie SixthSense zaciera barierę pomiędzy światem wirtualnym a realem:
Google Wave może po raz kolejny odmienić sposób patrzenia na komunikację w sieci:
czwartek, 8 października 2009
Mam 15 lat i...
Dzięki funkcjonalności podpowiadania zapytań w Google można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, np. jakie problemy mają ludzie w danym wieku.

Pracowicie wpisując fragment zapytania dla kolejnych lat można doszukać się pewnych prawidłowości.
Najwięcej problemów mają nastolatki, sortując według ilości wystąpień są to: przedwczesne rodzicielstwo, problemy z dojrzewającym ciałem, samotność, brak inicjacji seksualnej, szukanie pracy i poczucie winy (z powodu np. masturbacji, homoseksualizmu, palenia...). Dziwi może trochę brak jawnie wyartykułowanej akceptacji rówieśników. Inną ciekawostką jest pojawiające się w wieku osiągnięcia dojrzałości filozoficzne pytanie: "mam 18 lat i co z tego?".
Powyżej 25 roku życia wiek jest już zaokrąglany do pełnych dziesiątek i chyba problemy nie są już wiązane z wiekiem, gdyż jest ich coraz mniej. Dwudziestolatki wciąż cierpią z powodu samotności i braku inicjacji seksualnej, natomiast oprócz posiadania dziecka problem okazuje się też chęć jego posiadania. Trzydziestolatki dodatkowo jako problem postrzegają mieszkanie z rodzicami.
Czterdziestolatków martwi późne rodzicielstwo, zaś z pięćdziesiątką znów pojawiają się pytania filozoficzne: "mam 50 lat i co dalej?".
Pracowicie wpisując fragment zapytania dla kolejnych lat można doszukać się pewnych prawidłowości.
Najwięcej problemów mają nastolatki, sortując według ilości wystąpień są to: przedwczesne rodzicielstwo, problemy z dojrzewającym ciałem, samotność, brak inicjacji seksualnej, szukanie pracy i poczucie winy (z powodu np. masturbacji, homoseksualizmu, palenia...). Dziwi może trochę brak jawnie wyartykułowanej akceptacji rówieśników. Inną ciekawostką jest pojawiające się w wieku osiągnięcia dojrzałości filozoficzne pytanie: "mam 18 lat i co z tego?".
Powyżej 25 roku życia wiek jest już zaokrąglany do pełnych dziesiątek i chyba problemy nie są już wiązane z wiekiem, gdyż jest ich coraz mniej. Dwudziestolatki wciąż cierpią z powodu samotności i braku inicjacji seksualnej, natomiast oprócz posiadania dziecka problem okazuje się też chęć jego posiadania. Trzydziestolatki dodatkowo jako problem postrzegają mieszkanie z rodzicami.
Czterdziestolatków martwi późne rodzicielstwo, zaś z pięćdziesiątką znów pojawiają się pytania filozoficzne: "mam 50 lat i co dalej?".
środa, 10 czerwca 2009
Czego może nauczyć cię... dieta
Dieta pozwoli na nowo odkryć smak potraw i to z kilku powodów. Odrzucając cukier poczujesz prawdziwy smak np. herbaty. Żeby jeść mniej trzeba jeść wolniej, gdyż uczucie sytości dociera do mózgu z opóźnieniem. Jedząc mniejszymi kęsami i wolniej, mamy więcej czasu na delektowanie się jedzeniem, dlatego też musi ono być smaczne!
Nie można katować się pieczywem Wasa, jeśli z trudem przełykamy każdy kęs. Wyszukane jadłospisy trzeba dostosowywać do dostępnych produktów i własnego gustu. Nic się nie stanie, gdy niejadalne pieczywo ryżowe zastąpimy chlebem razowym. Skomplikowane diety można sprowadzić do kilku prostych do zapamiętania i stosowania zasad, np.: koniecznie zjeść śniadanie, dotychczasowy obiad podzielić na dwie części i zupę zjeść na obiad a drugie danie bez dodatku skrobiowego (ziemniaki, makaron) na kolację, unikać takich a takich produktów, pić dużo wody (niegazowanej, może być z cytrynką lub zielonej herbaty), nie podjadać nocami.
Dieta jest najskuteczniejszym sposobem na utratę wagi, po niej jest aktywność fizyczna a na końcu farmaceutyki, choć najlepsza jest oczywiście kombinacja wszystkich trzech. Dorosła osoba, której organizm już nie rośnie, naprawdę potrzebuje tylko połowę pokarmu dla podtrzymania procesów życiowych. Pierwszy okres w którym organizm spali cukry i przestawi się na spalanie tłuszczu może być trochę nieprzyjemny, ale mija w przeciągu tygodnia. Nie ma się co łudzić, że pigułki całkowicie uśmierzą głód.
Bycie na diecie ma też swoje dobre strony. Jako wszelka nowość budzi zainteresowanie i zwraca uwagę, łatwo też jest wykpić się ze zjedzenia czegoś na co nie mamy ochotę :). Nie zapominajmy też o efektach, czyli zdrowiu, estetyce i ogromnej ilości energii, którą możemy spożytkować dźwigając lżejsze ciałko!
Nie można katować się pieczywem Wasa, jeśli z trudem przełykamy każdy kęs. Wyszukane jadłospisy trzeba dostosowywać do dostępnych produktów i własnego gustu. Nic się nie stanie, gdy niejadalne pieczywo ryżowe zastąpimy chlebem razowym. Skomplikowane diety można sprowadzić do kilku prostych do zapamiętania i stosowania zasad, np.: koniecznie zjeść śniadanie, dotychczasowy obiad podzielić na dwie części i zupę zjeść na obiad a drugie danie bez dodatku skrobiowego (ziemniaki, makaron) na kolację, unikać takich a takich produktów, pić dużo wody (niegazowanej, może być z cytrynką lub zielonej herbaty), nie podjadać nocami.
Dieta jest najskuteczniejszym sposobem na utratę wagi, po niej jest aktywność fizyczna a na końcu farmaceutyki, choć najlepsza jest oczywiście kombinacja wszystkich trzech. Dorosła osoba, której organizm już nie rośnie, naprawdę potrzebuje tylko połowę pokarmu dla podtrzymania procesów życiowych. Pierwszy okres w którym organizm spali cukry i przestawi się na spalanie tłuszczu może być trochę nieprzyjemny, ale mija w przeciągu tygodnia. Nie ma się co łudzić, że pigułki całkowicie uśmierzą głód.
Bycie na diecie ma też swoje dobre strony. Jako wszelka nowość budzi zainteresowanie i zwraca uwagę, łatwo też jest wykpić się ze zjedzenia czegoś na co nie mamy ochotę :). Nie zapominajmy też o efektach, czyli zdrowiu, estetyce i ogromnej ilości energii, którą możemy spożytkować dźwigając lżejsze ciałko!
wtorek, 17 marca 2009
Obraz świata
Kiedyś pisałem o tym, jak różne mapy mogą wykrzywić lub lepiej pokazać, jaki tak naprawdę jest świat. Poniższa mapa obrazuje, w jaki sposób przedstawiają nasz glob amerykańskie media.

W Polsce raczej nie jest dużo lepiej, a dlaczego tak jest?
W Polsce raczej nie jest dużo lepiej, a dlaczego tak jest?
piątek, 6 marca 2009
Get your motor running Head out on the highway
Powyższy filmik przypomniał mi samotną podróż z L.A. do Wielkiego Kanionu i dalej do Las Vegas i Folsom. W sumie 2,300 km w dwa dni po amerykańskich autostradach wypożyczoną Corollą.
Po Stanach jeździ się trochę inaczej, dość często można spotkać skrzyżowania ze znakiem stop z każdej strony i pierwszeństwo ma ten, kto pierwszy przyjechał. Pomimo rewelacyjnych dróg maksymalna dozwolona prędkość to 70 mil/h (110 km/h), no i oczywiście wszystkie samochody mają duży silnik i automatyczną skrzynię biegów.
Dlaczego w Polsce nie możemy doczekać się takich dróg? Bo to kosztuje, ale... Amerykanie mają o wiele większy kraj a dobre drogi biegną nawet przez pustkowia. Łatwo zauważyć tam tendencję, by raz wybudowana droga wymagała minimalnego utrzymania, dlatego też wiele autostrad jest betonowych. Po betonowej autostradzie jedzie się dość dziwnie - czytaj głośno. Poprzeczne dylatacje powodują stukot podobny do pociągu a robione są z powodu rozszerzania/kurczenia się drogi pod wpływem temperatury. Ponadto droga jest celowo "porysowana", by zwiększyć przyczepność samochodu, kosztem kolejnych dziwnych odgłosów. Za to nawet osiemnastokołowce czy łańcuchy nie są w stanie wyżłobić kolein.
Podobnie bezobsługowo, z punktu widzenia państwa, podchodzi się do otoczenia autostrady. Na obwodnicy Trójmiasta można w lecie, w godzinach szczytu spotkać ludzi radośnie koszących sobie trawkę, powodując przy okazji niemiłosierny korek. W Stanach trawki po prostu nie ma, są za to ogromne mandaty za śmiecenie. Sprzątaniem przy autostradach zajmują się ochotnicy w zamian za umieszczenie ich nazwiska/reklamy na tabliczce przy tym kawałku autostrady.
Ostatnia ciekawostka dotyczy korków. W oczywisty sposób powodują je wypadki, czy światła i ronda przy dużym ruchu. Ale przy odpowiednio dużym natężeniu ruchu korek powstanie bez przyczyny, co pokazały eksperymenty. Kierowcy nie potrafią utrzymać stałej prędkości czy stałej odległości od kolejnego samochodu, a przyhamowanie propaguje się na kolejne jadące zbyt blisko samochody, doprowadzając w rezultacie do korka. Będąc już w korku, powinniśmy jechać ze stałą wolną prędkością zamiast podjeżdżać po kawałeczku, co jest zdecydowanie ułatwione przy automatycznej skrzyni biegów. W nowszych samochodach są też systemy utrzymujące stałą prędkość na trasie oraz stałą odległość od kolejnego samochodu w korku. Z kolei by nie dopuścić do powstania w ten sposób korka, monitoruje się na bieżąco natężenie ruchu i przy wjazdach na autostradę umieszcza światła, dopuszczające do ruchu tylko określoną liczbę samochodów.
poniedziałek, 8 września 2008
Rozwiązywanie Sudoku
Uwaga może odebrać przyjemność z gry!
W 2005 roku świat zwariował na punkcie Sudoku. Zasady łamigłówki są bardzo proste, wypełnij diagram 9x9 tak, aby w każdym wierszu, w każdej kolumnie i w każdym wyznaczonym kwadracie 3x3 znalazło się po jednej cyfrze od 1 do 9. Plansze do gry konstruowane są w taki sposób, by umożliwić znalezienie jedynego rozwiązania bez konieczności zgadywania żadnej z cyfr. Podstawy rozwiązywania, opisy rozszerzeń gry, rozgrywanych zawodów i inne ciekawostki dotyczące Sudoku znajdą Państwo na Wikipedii. W artykule chciałbym zaprezentować matematyczne podejście do problemu.
Jaką cyfrę należy wpisać w zaznaczone pole? Patrząc na diagram od razu widzimy łatwiejsze pola do uzupełnienia, ale można wypełnić i to na tym etapie gry.

Reguła 1. Do uzupełnienia tego pola skorzystamy z zasady, że cyfry nie mogą się powtarzać. Dla wiersza, kolumny i kwadratu w którym znajduje się nasze pole wypisujemy pozostałe do uzupełnienia cyfry, a następnie wyznaczamy cześć wspólną tych trzech zbiorów. Jeśli iloczyn zbiorów ma jeden element, to jest to poszukiwana cyfra. Tym sposobem udało nam się wyznaczyć dość groźnie wyglądające pole.

Reguła 2. Co jednak, gdy dla wszystkich jeszcze pustych pól mamy więcej niż jedną potencjalną odpowiedź wyznaczoną regułą 1. Wtedy korzystamy z zasady, że każda z cyfr musi się znaleźć w wierszu, kolumnie i kwadracie. Dlatego, pomimo że reguła 1 wskazuje na więcej niż jedną możliwość, możemy wyszukać pola, które jako jedyne w wierszu, kolumnie czy kwadracie mają w zbiorze możliwych rozwiązań daną cyfrę. Mówiąc bardziej precyzyjnie, dla każdego wiersza, kolumny, kwadratu i dla każdej z pozostałych w nich do uzupełnienia cyfr możemy wyznaczyć zbiór pól, które mogą zawierać daną cyfrę zgodnie z regułą 1. Jeśli ten zbiór zawiera jedno pole, to w to pole wpisujemy daną cyfrę.

Okazuje się, że korzystając tylko z tych dwóch prostych reguł, które wyprowadziliśmy z definicji gry, da się rozwiązać wszystkie łatwe i średnie diagramy, a nawet cześć trudnych. Metoda jest trochę pracochłonna, ale nie wymaga myślenia i doskonale nadaje się dla komputera. Żebyśmy nie popadli jednak za szybko w samozachwyt, pokażę przykład pola, którego w ten sposób nie wyznaczymy.

Ujęcie matematyczne kolejnej reguły i znalezienie następnych pozostawiam zainteresowanym jako pracę domową. W sieci nie brakuje gotowych aplikacji typu "sudoku solver", od prostych - podstawiających w kolejne pole losową "poprawną" cyfrę i wyocfujących się z błędnych strzałów, do bardzo zaawansowanych - pokazujących kolejne ruchy i reguły wnioskowania do nich użyte, pozwalających generować plansze do których rozwiązania trzeba użyć zadanych reguł, itp. Znajdywanie prostych i eleganckich reguł przenosi grę na wyższy poziom abstrakcji, ale zwykła gra może wtedy zacząć nudzić. Człowiek podczas rozwiązywania diagramu rozumuje inaczej, uproszczone reguły warto też stosować np. w zawodach na czas, z kolei takie metodyczne podejście może okazać się pomocne, gdy akurat utkniemy na łamigłówce.
W 2005 roku świat zwariował na punkcie Sudoku. Zasady łamigłówki są bardzo proste, wypełnij diagram 9x9 tak, aby w każdym wierszu, w każdej kolumnie i w każdym wyznaczonym kwadracie 3x3 znalazło się po jednej cyfrze od 1 do 9. Plansze do gry konstruowane są w taki sposób, by umożliwić znalezienie jedynego rozwiązania bez konieczności zgadywania żadnej z cyfr. Podstawy rozwiązywania, opisy rozszerzeń gry, rozgrywanych zawodów i inne ciekawostki dotyczące Sudoku znajdą Państwo na Wikipedii. W artykule chciałbym zaprezentować matematyczne podejście do problemu.
Jaką cyfrę należy wpisać w zaznaczone pole? Patrząc na diagram od razu widzimy łatwiejsze pola do uzupełnienia, ale można wypełnić i to na tym etapie gry.
Reguła 1. Do uzupełnienia tego pola skorzystamy z zasady, że cyfry nie mogą się powtarzać. Dla wiersza, kolumny i kwadratu w którym znajduje się nasze pole wypisujemy pozostałe do uzupełnienia cyfry, a następnie wyznaczamy cześć wspólną tych trzech zbiorów. Jeśli iloczyn zbiorów ma jeden element, to jest to poszukiwana cyfra. Tym sposobem udało nam się wyznaczyć dość groźnie wyglądające pole.
Reguła 2. Co jednak, gdy dla wszystkich jeszcze pustych pól mamy więcej niż jedną potencjalną odpowiedź wyznaczoną regułą 1. Wtedy korzystamy z zasady, że każda z cyfr musi się znaleźć w wierszu, kolumnie i kwadracie. Dlatego, pomimo że reguła 1 wskazuje na więcej niż jedną możliwość, możemy wyszukać pola, które jako jedyne w wierszu, kolumnie czy kwadracie mają w zbiorze możliwych rozwiązań daną cyfrę. Mówiąc bardziej precyzyjnie, dla każdego wiersza, kolumny, kwadratu i dla każdej z pozostałych w nich do uzupełnienia cyfr możemy wyznaczyć zbiór pól, które mogą zawierać daną cyfrę zgodnie z regułą 1. Jeśli ten zbiór zawiera jedno pole, to w to pole wpisujemy daną cyfrę.
Okazuje się, że korzystając tylko z tych dwóch prostych reguł, które wyprowadziliśmy z definicji gry, da się rozwiązać wszystkie łatwe i średnie diagramy, a nawet cześć trudnych. Metoda jest trochę pracochłonna, ale nie wymaga myślenia i doskonale nadaje się dla komputera. Żebyśmy nie popadli jednak za szybko w samozachwyt, pokażę przykład pola, którego w ten sposób nie wyznaczymy.
Ujęcie matematyczne kolejnej reguły i znalezienie następnych pozostawiam zainteresowanym jako pracę domową. W sieci nie brakuje gotowych aplikacji typu "sudoku solver", od prostych - podstawiających w kolejne pole losową "poprawną" cyfrę i wyocfujących się z błędnych strzałów, do bardzo zaawansowanych - pokazujących kolejne ruchy i reguły wnioskowania do nich użyte, pozwalających generować plansze do których rozwiązania trzeba użyć zadanych reguł, itp. Znajdywanie prostych i eleganckich reguł przenosi grę na wyższy poziom abstrakcji, ale zwykła gra może wtedy zacząć nudzić. Człowiek podczas rozwiązywania diagramu rozumuje inaczej, uproszczone reguły warto też stosować np. w zawodach na czas, z kolei takie metodyczne podejście może okazać się pomocne, gdy akurat utkniemy na łamigłówce.
sobota, 6 września 2008
Jaka pogoda będzie w wakacje?
Czyli krótko o teorii chaosu.
Dlaczego, pomimo ciągłego rozwoju nauk przyrodniczych i wzrostu mocy obliczeniowej komputerów, wciąż nie potrafimy przewidywać huraganów czy chociażby nie ma prognoz pogody na najbliższy rok, by optymalnie zaplanować sobie urlop lub plony w rolnictwie? Czemu synoptycy niechętnie podają prognozy długoterminowe, a ich trafność porównywalna jest z tymi od Bacy z reumatyzmem?
Wszystkiemu winien jest chaos deterministyczny, potocznie nazywany też efektem motyla, którego trzepot skrzydeł w Ohio po kilku dniach powoduje burzę piaskową w Teksasie. Czy zatem powinniśmy wytruć wszystkie motyle, by zapobiec przyszłym klęskom żywiołowym? W okół teorii chaosu narosło wiele mitów i legend, podsycanych przez hollywoodzkie produkcje z tajemniczymi geniuszami matematycznymi w rolach głównych. Na przykład w Parku Jurajskim Ian Malcolm dzięki teorii chaosu przewiduje mającą nastąpić katastrofę!?
Trudność w przewidywaniu pogody lub zmian klimatu nie leży wcale w złożoności obliczeniowej stosowanych algorytmów czy ogromnej ilości przetwarzanych danych, na to pomogłoby stosowanie rozwiązań przybliżonych lub poczekanie na szybsze komputery. Natura problemu jest bardziej złożona, istnieje pewna grupa układów, których zachowania nie jesteśmy w stanie przewidzieć w dłuższym czasie, znając poprawne równania je opisujące. Brzmi to dość tajemniczo, znamy teorię, ale nie jesteśmy w stanie jej praktycznie wykorzystać? Otóż to, do równań opisujących zachowanie układu w czasie trzeba wstawić wartości początkowe, te z kolei, jeśli pochodzą z otaczającej nas rzeczywistości, obarczone są błędem pomiaru (nie wspominam już nawet o zasadzie nieoznaczoności Heisenberga). Drobny błąd w danych początkowych z czasem wykładniczo rozrasta się do dowolnego zachowania układu, stąd porównanie do motyla i burzy. Daje to złudzenie losowego zachowania deterministycznego modelu, skąd z kolei nazwa teoria chaosu. Odkrycia tego dokonał Edward Lorenz, przypadkowo zaokrąglając pośrednie wyniki symulacji zjawisk pogodowych.
Może to lepiej, że pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie poznać z dużym wyprzedzeniem, życie stało by się wtedy takie nudne i trzeba by znaleźć inny dyżurny temat konwersacji niż pogoda.
Dlaczego, pomimo ciągłego rozwoju nauk przyrodniczych i wzrostu mocy obliczeniowej komputerów, wciąż nie potrafimy przewidywać huraganów czy chociażby nie ma prognoz pogody na najbliższy rok, by optymalnie zaplanować sobie urlop lub plony w rolnictwie? Czemu synoptycy niechętnie podają prognozy długoterminowe, a ich trafność porównywalna jest z tymi od Bacy z reumatyzmem?
Wszystkiemu winien jest chaos deterministyczny, potocznie nazywany też efektem motyla, którego trzepot skrzydeł w Ohio po kilku dniach powoduje burzę piaskową w Teksasie. Czy zatem powinniśmy wytruć wszystkie motyle, by zapobiec przyszłym klęskom żywiołowym? W okół teorii chaosu narosło wiele mitów i legend, podsycanych przez hollywoodzkie produkcje z tajemniczymi geniuszami matematycznymi w rolach głównych. Na przykład w Parku Jurajskim Ian Malcolm dzięki teorii chaosu przewiduje mającą nastąpić katastrofę!?
Trudność w przewidywaniu pogody lub zmian klimatu nie leży wcale w złożoności obliczeniowej stosowanych algorytmów czy ogromnej ilości przetwarzanych danych, na to pomogłoby stosowanie rozwiązań przybliżonych lub poczekanie na szybsze komputery. Natura problemu jest bardziej złożona, istnieje pewna grupa układów, których zachowania nie jesteśmy w stanie przewidzieć w dłuższym czasie, znając poprawne równania je opisujące. Brzmi to dość tajemniczo, znamy teorię, ale nie jesteśmy w stanie jej praktycznie wykorzystać? Otóż to, do równań opisujących zachowanie układu w czasie trzeba wstawić wartości początkowe, te z kolei, jeśli pochodzą z otaczającej nas rzeczywistości, obarczone są błędem pomiaru (nie wspominam już nawet o zasadzie nieoznaczoności Heisenberga). Drobny błąd w danych początkowych z czasem wykładniczo rozrasta się do dowolnego zachowania układu, stąd porównanie do motyla i burzy. Daje to złudzenie losowego zachowania deterministycznego modelu, skąd z kolei nazwa teoria chaosu. Odkrycia tego dokonał Edward Lorenz, przypadkowo zaokrąglając pośrednie wyniki symulacji zjawisk pogodowych.
Może to lepiej, że pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie poznać z dużym wyprzedzeniem, życie stało by się wtedy takie nudne i trzeba by znaleźć inny dyżurny temat konwersacji niż pogoda.
czwartek, 10 lipca 2008
Co chciał(a)byś przekazać swojemu dziecku?
Kolorowe gazety zawierają setki rad na każdą okoliczność w życiu naszej pociechy. Mało jest zaś tekstów o rzeczach fundamentalnych, czyżby było to aż tak proste i oczywiste? A może, nawiązując do anegdoty o wkładaniu do słoja kamieni, żwiru, piasku i wody, które symbolizują wagę różnych spraw w naszym życiu i dadzą się pogodzić tylko w jednej kolejności, zasypywani jesteśmy piaskiem i np. kwestii wyboru wózka trój- lub czterokołowego nadaje się rangę realnego problemu?
Najkrócej rzecz ujmując, dziecku trzeba zapewnić korzenie i skrzydła lub mniej poetycko, zgodnie z piramidą Maslowa, warunki bytowe, bezpieczeństwo i miłość, by mogło się rozwijać społecznie i samorealizować.
Dziecko musi czuć się kochane, by w przyszłości umiało kochać innych i nie było podatne na wpływy gangów, sekt i innych czarodziei oferujących namiastki miłości.
Miłość wymaga czasu, a statystyczny rodzic spędza go z dzieckiem mniej niż godzinę dziennie, zaś 4 godziny przed telewizorem. Miłość rodzicielska ma dwa oblicza: bezwarunkowa miłość matki, zawsze gotowej przyjąć narkomana chorego na AIDS oraz wymagająca przestrzegania zasad miłość ojca, by jednak do tego nie doprowadzić.
Przestrzeganie zasad daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, z kolei opacznie rozumiane jako brak zasad "wychowanie bezstresowe" powoduje chaos i czyni je nieszczęśliwym. Zbytniej pobłażliwości szczególnie powinni wystrzegać się rodzice, którzy sami mieli bardzo surowych opiekunów. Poczucie stabilności doskonale budują codzienne rytuały, jak np. wspólne posiłki przy rodzinnym stole i późniejsze rozmowy, z kolei fatalny wpływ zbyt często ma alkoholizm.
Przejdźmy teraz do skrzydeł i takiej przypowieści:
Pewnego dnia Syn stwierdził, że chce się wyprowadzić i pyta Ojca: Ojcze czy mogę odejść?
Ojciec: nie Synu, jeszcze za wcześnie, nie poradzisz sobie.
Minęło kilka lat i Syn znowu pyta: Ojcze, czy mogę teraz odejść?
Ojciec: nie Synu.
Znowu minęło kilka lat i Syn zniecierpliwiony pyta swego Ojca: Ojcze czy już teraz mogę odejść?
Ojciec nic nie odpowiedział tylko zapłakał.
Dlaczego Ojciec zapłakał? Gdyż uświadomił sobie, że źle wychował Syna. Być może przez cały czas przycinał mu skrzydła, zamiast jak bociany wypychać go z gniazda, a w pewnym momencie usunąć się w cień. Dobry nauczyciel, gdy przekaże już uczniowi swą wiedzę, pozwala mu iść dalej i korzystać z niej lub uczyć się od kolejnych mistrzów, pozostając tylko jego przyjacielem. A może Syn po prostu nie chciał wziąć na swe barki, nierozerwalnie związanej z wolnością, odpowiedzialności. Jak pisał Erich Fromm w "Ucieczce od wolności", każdy z nas ma tyle wolności, ile potrafi udźwignąć odpowiedzialności.
Bardzo ważnym elementem wychowania jest wykształcenie, nie koniecznie rozumiane jako drogie, edukacyjne zabawki od najmłodszych lat, prywatne lekcje i zajęcia dodatkowe czy realizacja innych niespełnionych marzeń rodziców. Dziecko samo wie najlepiej jakie są jego marzenia i talenty oraz w którym kierunku chciało by się rozwijać. Istota wykształcenia chyba najlepiej zawiera się w przysiędze, którą składałem jako student politechniki: "Szkolić umysł i charakter do twórczej i odpowiedzialnej pracy inżyniera". W obecnej dobie szybkich zmian dużo ważniejsze od konkretnych informacji są pracowitość, umiejętność szybkiej nauki i znajomość języków obcych. Ucząc się nowego języka zyskuje się kolejną osobowość, trzeba nauczyć się myśleć w tym języku i poznać kulturę ludzi go używających, by móc się w pełni porozumieć. Warto od najmłodszych lat eksponować dzieci na kontakt z obcokrajowcami, by mówiły z dobrym akcentem.
Z pewnością warto dbać o harmonię w rozwoju fizycznym, umysłowym, duchowym i społecznym swej pociechy. Bardzo nieszczęśliwy może być mały geniusz, przeskakujący kolejne klasy i nie mający kontaktu z rówieśnikami czy utalentowany sportowiec zbyt szybko wyeksploatowany fizycznie lub kontuzjowany. Wiąże się to również z wchodzeniem we właściwym czasie w kolejne etapy życia.
Rodzice starają się zapewnić dziecku jak najlepsze warunki rozwoju, wszystko czego w ich dzieciństwie brakowało, warto może jednak pozostawić pewien niedosyt, który będzie doskonałym źródłem motywacji! Korzystny wpływ umiaru widać na przykładzie większej pracowitości ludzi z mniejszych miasteczek oraz w skali społeczeństw, na najszybszym rozwoju cywilizacji w pasie śródziemnomorskim (na równiku wystarczy sięgnąć ręką po rosnącego banana i nie trzeba się martwić przyszłością, na biegunie zmagania z siłami natury są nie do pozazdroszczenia, zaś w klimacie umiarkowanym rozsądnie pożytkowane nadwyżki stają się kluczem do sukcesu). Podobnie zaobserwować można postępujące rozleniwienie kolejnych pokoleń i upadki wielkich imperiów na rzecz młodych wilków. Z jednej strony nie chcemy odbierać dzieciństwa naszej latorośli, ale źle jest też zepsuć dziecko, czy wręcz wychować nastawioną tylko na branie kalekę społeczną, która nie chce odciąć pępowiny, nawet gdy dostała w prezencie własne mieszkanie. Prostym kryterium po którym poznaję kto wykonuje zadanie, a kto tylko pomaga jest ilość poświęconego czasu czy pieniędzy, warto to sobie czasem uświadomić i odpowiednio podejść do sprawy.
Wychowanie dzieci nie jest łatwym zadaniem, ale daje dużo szczęścia, bardzo rozwija czy chociażby lepiej organizuje czas. Nie chcąc popełniać błędów własnych rodziców, łatwo popaść w przeciwne skrajności, podczas gdy lepiej podpatrywać dobrze funkcjonujące wzorce. Warto też pamiętać, że dzieci ma się tylko na chwilę i że nie można żyć cudzym życiem. Potomstwo powinno być owocami i świadkami miłości rodziców, a nie zastępować partnera. Jest to rada szczególnie dla pań, kierowanych silnym instynktem macierzyńskim, chemia wystarcza tylko na kilka lat, aż dziecko samo nie nauczy się zdobywać pożywienia.
To jest moja odpowiedź na tytułowe pytanie, którą wklejam do pamiątkowego albumu z okazji narodzin dziecka. A co Ty chciał(a)byś przekazać swojemu dziecku?
Najkrócej rzecz ujmując, dziecku trzeba zapewnić korzenie i skrzydła lub mniej poetycko, zgodnie z piramidą Maslowa, warunki bytowe, bezpieczeństwo i miłość, by mogło się rozwijać społecznie i samorealizować.
Dziecko musi czuć się kochane, by w przyszłości umiało kochać innych i nie było podatne na wpływy gangów, sekt i innych czarodziei oferujących namiastki miłości.
Miłość wymaga czasu, a statystyczny rodzic spędza go z dzieckiem mniej niż godzinę dziennie, zaś 4 godziny przed telewizorem. Miłość rodzicielska ma dwa oblicza: bezwarunkowa miłość matki, zawsze gotowej przyjąć narkomana chorego na AIDS oraz wymagająca przestrzegania zasad miłość ojca, by jednak do tego nie doprowadzić.
Przestrzeganie zasad daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, z kolei opacznie rozumiane jako brak zasad "wychowanie bezstresowe" powoduje chaos i czyni je nieszczęśliwym. Zbytniej pobłażliwości szczególnie powinni wystrzegać się rodzice, którzy sami mieli bardzo surowych opiekunów. Poczucie stabilności doskonale budują codzienne rytuały, jak np. wspólne posiłki przy rodzinnym stole i późniejsze rozmowy, z kolei fatalny wpływ zbyt często ma alkoholizm.
Przejdźmy teraz do skrzydeł i takiej przypowieści:
Pewnego dnia Syn stwierdził, że chce się wyprowadzić i pyta Ojca: Ojcze czy mogę odejść?
Ojciec: nie Synu, jeszcze za wcześnie, nie poradzisz sobie.
Minęło kilka lat i Syn znowu pyta: Ojcze, czy mogę teraz odejść?
Ojciec: nie Synu.
Znowu minęło kilka lat i Syn zniecierpliwiony pyta swego Ojca: Ojcze czy już teraz mogę odejść?
Ojciec nic nie odpowiedział tylko zapłakał.
Dlaczego Ojciec zapłakał? Gdyż uświadomił sobie, że źle wychował Syna. Być może przez cały czas przycinał mu skrzydła, zamiast jak bociany wypychać go z gniazda, a w pewnym momencie usunąć się w cień. Dobry nauczyciel, gdy przekaże już uczniowi swą wiedzę, pozwala mu iść dalej i korzystać z niej lub uczyć się od kolejnych mistrzów, pozostając tylko jego przyjacielem. A może Syn po prostu nie chciał wziąć na swe barki, nierozerwalnie związanej z wolnością, odpowiedzialności. Jak pisał Erich Fromm w "Ucieczce od wolności", każdy z nas ma tyle wolności, ile potrafi udźwignąć odpowiedzialności.
Bardzo ważnym elementem wychowania jest wykształcenie, nie koniecznie rozumiane jako drogie, edukacyjne zabawki od najmłodszych lat, prywatne lekcje i zajęcia dodatkowe czy realizacja innych niespełnionych marzeń rodziców. Dziecko samo wie najlepiej jakie są jego marzenia i talenty oraz w którym kierunku chciało by się rozwijać. Istota wykształcenia chyba najlepiej zawiera się w przysiędze, którą składałem jako student politechniki: "Szkolić umysł i charakter do twórczej i odpowiedzialnej pracy inżyniera". W obecnej dobie szybkich zmian dużo ważniejsze od konkretnych informacji są pracowitość, umiejętność szybkiej nauki i znajomość języków obcych. Ucząc się nowego języka zyskuje się kolejną osobowość, trzeba nauczyć się myśleć w tym języku i poznać kulturę ludzi go używających, by móc się w pełni porozumieć. Warto od najmłodszych lat eksponować dzieci na kontakt z obcokrajowcami, by mówiły z dobrym akcentem.
Z pewnością warto dbać o harmonię w rozwoju fizycznym, umysłowym, duchowym i społecznym swej pociechy. Bardzo nieszczęśliwy może być mały geniusz, przeskakujący kolejne klasy i nie mający kontaktu z rówieśnikami czy utalentowany sportowiec zbyt szybko wyeksploatowany fizycznie lub kontuzjowany. Wiąże się to również z wchodzeniem we właściwym czasie w kolejne etapy życia.
Rodzice starają się zapewnić dziecku jak najlepsze warunki rozwoju, wszystko czego w ich dzieciństwie brakowało, warto może jednak pozostawić pewien niedosyt, który będzie doskonałym źródłem motywacji! Korzystny wpływ umiaru widać na przykładzie większej pracowitości ludzi z mniejszych miasteczek oraz w skali społeczeństw, na najszybszym rozwoju cywilizacji w pasie śródziemnomorskim (na równiku wystarczy sięgnąć ręką po rosnącego banana i nie trzeba się martwić przyszłością, na biegunie zmagania z siłami natury są nie do pozazdroszczenia, zaś w klimacie umiarkowanym rozsądnie pożytkowane nadwyżki stają się kluczem do sukcesu). Podobnie zaobserwować można postępujące rozleniwienie kolejnych pokoleń i upadki wielkich imperiów na rzecz młodych wilków. Z jednej strony nie chcemy odbierać dzieciństwa naszej latorośli, ale źle jest też zepsuć dziecko, czy wręcz wychować nastawioną tylko na branie kalekę społeczną, która nie chce odciąć pępowiny, nawet gdy dostała w prezencie własne mieszkanie. Prostym kryterium po którym poznaję kto wykonuje zadanie, a kto tylko pomaga jest ilość poświęconego czasu czy pieniędzy, warto to sobie czasem uświadomić i odpowiednio podejść do sprawy.
Wychowanie dzieci nie jest łatwym zadaniem, ale daje dużo szczęścia, bardzo rozwija czy chociażby lepiej organizuje czas. Nie chcąc popełniać błędów własnych rodziców, łatwo popaść w przeciwne skrajności, podczas gdy lepiej podpatrywać dobrze funkcjonujące wzorce. Warto też pamiętać, że dzieci ma się tylko na chwilę i że nie można żyć cudzym życiem. Potomstwo powinno być owocami i świadkami miłości rodziców, a nie zastępować partnera. Jest to rada szczególnie dla pań, kierowanych silnym instynktem macierzyńskim, chemia wystarcza tylko na kilka lat, aż dziecko samo nie nauczy się zdobywać pożywienia.
To jest moja odpowiedź na tytułowe pytanie, którą wklejam do pamiątkowego albumu z okazji narodzin dziecka. A co Ty chciał(a)byś przekazać swojemu dziecku?
O sztuce miłości
... bardziej praktycznie niż romantycznie.
- James... żadnych przypadków.
- Ty i Layla zostaliście dobrani.
- Ona jest sierotą... ty młodym mężczyzną szukającym ojca.
- Oboje jesteście bardzo zmotywowani. I bardzo niezależni.
- Nawet dobrze razem wyglądacie.
- Dobraliśmy was w parę na Farmie, synu.
W ten sposób Al Pacino w filmie Rekrut rozwiewa złudzenia zakochanego żółtodzioba, ale czy prawda jest aż tak prosta i banalna? Czy wystarczy zbliżona uroda, typ charakteru i pochodzenie społeczne, by uzyskać przepis na miłość?
Na zakochanie z pewnością tak! Przyglądając się różnym parom na ulicy, można zauważyć zbliżone rysy twarzy i budowę ciała. Podobieństw takich można doszukiwać się nawet między właścicielami psów i ich pupilkami. Przez 4 sekundy, w których wyrabiamy sobie pierwsze wrażenie, nie ma czasu na nic więcej niż ocena wyglądu. To decyduje, czy zaiskrzy, czy też nie.
Z typem charakteru sprawa jest trochę bardziej złożona, gdyż z jednej strony pociąga nas charakter zbliżony, a z drugiej strony uzupełniający nas. U kobiet na dokładkę zmienia się to periodycznie, z tendencją do wyboru bardziej dominujących charakterów podczas owulacji. Z częścią pań w ogóle jest problem, gdyż szukają osoby o nieistniejącym typie charakteru, który jest równocześnie charyzmatyczny, zaradny, romantyczny i jeszcze w domu pomoże, przy czym nie ma wad żadnego z czterech podstawowych typów charakteru :). Kluczem według którego dobierają profesjonalne biura matrymonialne jest zdecydowanie zgodność charakterów.
Zbliżone pochodzenie społeczne daje sporą szansę na podobny system wartości oraz z pewnością ułatwi kontakty z nowymi rodzinami, choć romantyczne historie jak Kopciuszek czy Romeo i Julia zdają się nie brać tego pod uwagę :).
Czy uzasadniona jest zatem wiara w drugą połówkę pomarańczy, skoro z pewnością istnieje wiele osób spełniających powyższe warunki? Jeśli tak, to co wyróżnia taką osobę i jak ją odnaleźć?
Zacznijmy może od sposobu szukania. Warto sobie uświadomić, że każda decyzja musi być podjęta w określonym czasie, a niepodejmowanie decyzji jest również decyzją. Zakładając, że atrakcyjność napotykanych osób ma charakter losowy, statystyka ma najlepszy możliwy algorytm na taką sytuację. Dzielimy okres przeznaczony na podjęcie decyzji na dwie części w stosunku jedna trzecia i dwie trzecie. W pierwszym krótszym okresie spotykamy się z możliwie dużą liczbą osób, nie wiążąc się jednak z nikim, a jedynie porównując i zapamiętując osobę dotychczas najlepszą. W drugim okresie również spotykamy się z możliwie dużą liczbą osób, jednak wiążemy się z pierwszą, która będzie lepsza od dotychczasowego lidera.
Niezbyt skomplikowane, ale w ten sposób to można wybierać moment sprzedaży akcji na giełdzie, oburzą się co poniektórzy. W takim razie podsunę tezę jeszcze bardziej kontrowersyjną: wybór nie ma znaczenia! Dla przykładu, w społeczeństwie takim jak Indie wyboru dokonują rodzice i to jeszcze gdy dzieci są zupełnie małe, co zupełnie nie przeszkadza w powstawaniu zgodnych i szczęśliwych małżeństw. Miłość może istnieć bez początkowego szalonego etapu zakochania. Czy zatem nasza druga połowa nie jest ani trochę wyjątkowa?
"Wcale nie jesteście podobne do mojej Róży, właściwie jeszcze was nie ma. Nikt was nie oswoił i wy nie oswoiłyście nikogo. (...) Jesteście piękne, ale nie ma w was duszy, ciągnął dalej. Nie można by było dla was umrzeć. Oczywiście zwykły przechodzień sądziłby, że moja Róża jest do was podobna. Ale dla mnie ona jest ważniejsza niż wy wszystkie, ponieważ to ja ją podlewałem, włożyłem ją pod klosz, osłoniłem parawanem." Mały Książę
O wyjątkowości drugiej osoby decyduje czas, jaki jej poświęcamy. Jest on jedyną rzeczą, którą tak naprawdę mamy na tym świecie, możemy go wymienić na pieniądze, wiedzę, dobre kontakty z innymi i wiele innych rzeczy, ale nic nie pozwoli nam go odzyskać. Płynie z tego jeszcze jeden wniosek, że gdy we wstępnej fazie znajomości ktoś notorycznie nie ma dla nas czasu, to chyba nie jesteśmy dla niego zbyt ważni lub spotkaliśmy się w niewłaściwym momencie życia.
Czym zatem jest miłość? Jest sztuką, rysem charakteru, jak pisał Erich Fromm w "O sztuce miłości". To troska o siebie i o swój rozwój, to bycie z drugą osobą a nie jej posiadanie, to miłość do wszystkich form życia, to dążenie do prawdy. Tylko mając w sobie taką miłość, można tak naprawdę kochać drugą osobę.
Piękne to cele, do których z pewnością warto dążyć, ale póki nie staniemy się Buddą trzeba jakoś żyć. Trzeba stawiać czoło codziennym problemom i trudom jak wychowanie dzieci, podczas gdy hormony i pierwotne instynkty często nam tego nie ułatwiają. Sekretem udanych małżeństw jest doskonała komunikacja. Tylko artykułując swoje potrzeby, smutki i radości, możemy wspólnie stawiać czoło wszelkim problemom i rozwijać się nawzajem. W przeciwnym przypadku któregoś dnia obudzimy się koło obcej osoby, a następnego – nie wiedząc czemu na rozprawie rozwodowej. Odkrywczą i pomocną ideą okazać się może bycie w stu procentach odpowiedzialnym za związek, postulowane w książce Tadeusza Niwińskiego "My", które ukierunkowuje nas na działanie, a nie szukanie winy i uciekanie od problemów.
Podsumowując, kochajcie się i rozmawiajcie oraz dobrze wykorzystujcie swój czas!
- James... żadnych przypadków.
- Ty i Layla zostaliście dobrani.
- Ona jest sierotą... ty młodym mężczyzną szukającym ojca.
- Oboje jesteście bardzo zmotywowani. I bardzo niezależni.
- Nawet dobrze razem wyglądacie.
- Dobraliśmy was w parę na Farmie, synu.
W ten sposób Al Pacino w filmie Rekrut rozwiewa złudzenia zakochanego żółtodzioba, ale czy prawda jest aż tak prosta i banalna? Czy wystarczy zbliżona uroda, typ charakteru i pochodzenie społeczne, by uzyskać przepis na miłość?
Na zakochanie z pewnością tak! Przyglądając się różnym parom na ulicy, można zauważyć zbliżone rysy twarzy i budowę ciała. Podobieństw takich można doszukiwać się nawet między właścicielami psów i ich pupilkami. Przez 4 sekundy, w których wyrabiamy sobie pierwsze wrażenie, nie ma czasu na nic więcej niż ocena wyglądu. To decyduje, czy zaiskrzy, czy też nie.
Z typem charakteru sprawa jest trochę bardziej złożona, gdyż z jednej strony pociąga nas charakter zbliżony, a z drugiej strony uzupełniający nas. U kobiet na dokładkę zmienia się to periodycznie, z tendencją do wyboru bardziej dominujących charakterów podczas owulacji. Z częścią pań w ogóle jest problem, gdyż szukają osoby o nieistniejącym typie charakteru, który jest równocześnie charyzmatyczny, zaradny, romantyczny i jeszcze w domu pomoże, przy czym nie ma wad żadnego z czterech podstawowych typów charakteru :). Kluczem według którego dobierają profesjonalne biura matrymonialne jest zdecydowanie zgodność charakterów.
Zbliżone pochodzenie społeczne daje sporą szansę na podobny system wartości oraz z pewnością ułatwi kontakty z nowymi rodzinami, choć romantyczne historie jak Kopciuszek czy Romeo i Julia zdają się nie brać tego pod uwagę :).
Czy uzasadniona jest zatem wiara w drugą połówkę pomarańczy, skoro z pewnością istnieje wiele osób spełniających powyższe warunki? Jeśli tak, to co wyróżnia taką osobę i jak ją odnaleźć?
Zacznijmy może od sposobu szukania. Warto sobie uświadomić, że każda decyzja musi być podjęta w określonym czasie, a niepodejmowanie decyzji jest również decyzją. Zakładając, że atrakcyjność napotykanych osób ma charakter losowy, statystyka ma najlepszy możliwy algorytm na taką sytuację. Dzielimy okres przeznaczony na podjęcie decyzji na dwie części w stosunku jedna trzecia i dwie trzecie. W pierwszym krótszym okresie spotykamy się z możliwie dużą liczbą osób, nie wiążąc się jednak z nikim, a jedynie porównując i zapamiętując osobę dotychczas najlepszą. W drugim okresie również spotykamy się z możliwie dużą liczbą osób, jednak wiążemy się z pierwszą, która będzie lepsza od dotychczasowego lidera.
Niezbyt skomplikowane, ale w ten sposób to można wybierać moment sprzedaży akcji na giełdzie, oburzą się co poniektórzy. W takim razie podsunę tezę jeszcze bardziej kontrowersyjną: wybór nie ma znaczenia! Dla przykładu, w społeczeństwie takim jak Indie wyboru dokonują rodzice i to jeszcze gdy dzieci są zupełnie małe, co zupełnie nie przeszkadza w powstawaniu zgodnych i szczęśliwych małżeństw. Miłość może istnieć bez początkowego szalonego etapu zakochania. Czy zatem nasza druga połowa nie jest ani trochę wyjątkowa?
"Wcale nie jesteście podobne do mojej Róży, właściwie jeszcze was nie ma. Nikt was nie oswoił i wy nie oswoiłyście nikogo. (...) Jesteście piękne, ale nie ma w was duszy, ciągnął dalej. Nie można by było dla was umrzeć. Oczywiście zwykły przechodzień sądziłby, że moja Róża jest do was podobna. Ale dla mnie ona jest ważniejsza niż wy wszystkie, ponieważ to ja ją podlewałem, włożyłem ją pod klosz, osłoniłem parawanem." Mały Książę
O wyjątkowości drugiej osoby decyduje czas, jaki jej poświęcamy. Jest on jedyną rzeczą, którą tak naprawdę mamy na tym świecie, możemy go wymienić na pieniądze, wiedzę, dobre kontakty z innymi i wiele innych rzeczy, ale nic nie pozwoli nam go odzyskać. Płynie z tego jeszcze jeden wniosek, że gdy we wstępnej fazie znajomości ktoś notorycznie nie ma dla nas czasu, to chyba nie jesteśmy dla niego zbyt ważni lub spotkaliśmy się w niewłaściwym momencie życia.
Czym zatem jest miłość? Jest sztuką, rysem charakteru, jak pisał Erich Fromm w "O sztuce miłości". To troska o siebie i o swój rozwój, to bycie z drugą osobą a nie jej posiadanie, to miłość do wszystkich form życia, to dążenie do prawdy. Tylko mając w sobie taką miłość, można tak naprawdę kochać drugą osobę.
Piękne to cele, do których z pewnością warto dążyć, ale póki nie staniemy się Buddą trzeba jakoś żyć. Trzeba stawiać czoło codziennym problemom i trudom jak wychowanie dzieci, podczas gdy hormony i pierwotne instynkty często nam tego nie ułatwiają. Sekretem udanych małżeństw jest doskonała komunikacja. Tylko artykułując swoje potrzeby, smutki i radości, możemy wspólnie stawiać czoło wszelkim problemom i rozwijać się nawzajem. W przeciwnym przypadku któregoś dnia obudzimy się koło obcej osoby, a następnego – nie wiedząc czemu na rozprawie rozwodowej. Odkrywczą i pomocną ideą okazać się może bycie w stu procentach odpowiedzialnym za związek, postulowane w książce Tadeusza Niwińskiego "My", które ukierunkowuje nas na działanie, a nie szukanie winy i uciekanie od problemów.
Podsumowując, kochajcie się i rozmawiajcie oraz dobrze wykorzystujcie swój czas!
czwartek, 3 lipca 2008
Dlaczego mapy kłamią?
Czyli o kreowaniu mocarstwowego wizerunku Kanady, choć istnieje też bardziej racjonalne wytłumaczenie...
Cartman: Mój wujek wszystko mi opowiedział, Kanada jest największym producentem map na świecie i powiększa swój obszar by być dużo większa od USA i innych państw, które są lepiej widoczne w środku mapy. A na dodatek tak konstruuje swoje mapy, żeby wszystkie samoloty z Europy do USA musiały przelatywać nad jej obszarem i płacić za to.

Dexter: Ludzie tak bardzo przyzwyczaili się do map i odwykli od nieporęcznych globusów, że zupełnie zapomnieli o ograniczeniach map, a z czasem chyba nawet o tym, że Ziemia jest okrągła. Każde odwzorowanie kuli (a dokładniej geoidy) na płaszczyznę powoduje przekłamania, a od konkretnego zastosowania mapy zależy, która jej właściwość powinna być zachowana lub w której części zniekształcenia powinny być najmniejsze. Najbardziej popularne mapy świata najdokładniej odwzorowują obszary w pobliżu równika, rozciągając tereny wokół biegunów. Dlatego Kanada wygląda na dużo większą od USA, pomimo że tak naprawdę jest większa tylko o niecałe 4%. Spójrzmy z kolei na mapę, która zachowuje poprawne wielkości obszarów, czyż nie wygląda ona trochę dziwnie?

Cartman: Ale czad! Nie tłumaczy to jednak faktu, że samoloty muszą latać nad Kanadą.
Dexter: Samoloty latają nad Kanadą, gdyż jest to najkrótsza droga, wystarczy rozciągnąć nitkę na globusie, by się przekonać. Bardzo ciekawe są z kolei mapy celowo zdeformowane, by lepiej pokazać, jaki tak naprawdę jest świat. Na przykład mapa, na której kraje przeskalowane są pod względem liczby ich ludności zestawiona z odpowiednikiem dla PKB, szybko obrazuje rozwarstwienie naszego globu.

Cartman: Mój wujek wszystko mi opowiedział, Kanada jest największym producentem map na świecie i powiększa swój obszar by być dużo większa od USA i innych państw, które są lepiej widoczne w środku mapy. A na dodatek tak konstruuje swoje mapy, żeby wszystkie samoloty z Europy do USA musiały przelatywać nad jej obszarem i płacić za to.

Dexter: Ludzie tak bardzo przyzwyczaili się do map i odwykli od nieporęcznych globusów, że zupełnie zapomnieli o ograniczeniach map, a z czasem chyba nawet o tym, że Ziemia jest okrągła. Każde odwzorowanie kuli (a dokładniej geoidy) na płaszczyznę powoduje przekłamania, a od konkretnego zastosowania mapy zależy, która jej właściwość powinna być zachowana lub w której części zniekształcenia powinny być najmniejsze. Najbardziej popularne mapy świata najdokładniej odwzorowują obszary w pobliżu równika, rozciągając tereny wokół biegunów. Dlatego Kanada wygląda na dużo większą od USA, pomimo że tak naprawdę jest większa tylko o niecałe 4%. Spójrzmy z kolei na mapę, która zachowuje poprawne wielkości obszarów, czyż nie wygląda ona trochę dziwnie?

Cartman: Ale czad! Nie tłumaczy to jednak faktu, że samoloty muszą latać nad Kanadą.
Dexter: Samoloty latają nad Kanadą, gdyż jest to najkrótsza droga, wystarczy rozciągnąć nitkę na globusie, by się przekonać. Bardzo ciekawe są z kolei mapy celowo zdeformowane, by lepiej pokazać, jaki tak naprawdę jest świat. Na przykład mapa, na której kraje przeskalowane są pod względem liczby ich ludności zestawiona z odpowiednikiem dla PKB, szybko obrazuje rozwarstwienie naszego globu.

piątek, 27 czerwca 2008
Nic nie jest takie, jakim się wydaje
Naturalne dążenie dziecka do poznania zasad kierujących światem na wyższym poziomie przyjmuje postać fizyki. Świat, który obserwujemy na co dzień, choć zbudowany z cząstek elementarnych jest zbyt duży by obserwować zjawiska wynikające z mechaniki kwantowej. Z drugiej strony, pomimo że jesteśmy fragmentem całego kosmosu, nie ujrzymy efektów teorii względności. W codziennym życiu wystarczy nam uproszczenie, jakim jest fizyka klasyczna, ale gdyby tak kilka wielkości fizycznych miało inną wartość…
Załóżmy, że prędkość światła zmalała z 300 000 km/s do 100 km/h. Żaden pojazd nie mógłby przekroczyć tej szybkości, zatem podróże trwałyby dłużej. Osoba dużo przemieszczająca się jak np. komiwojażer w pewnym momencie byłaby młodsza niż jej wiodąca stateczne życie wnuczka! Inny czas wskazywałyby zegary u ludzi żyjących na szczycie i u podnóża tej samej góry. Dla każdego oczywiste byłoby, że długość życia jest zbliżona, ale w jego układzie odniesienia jednym osobom czas płynie szybciej a drugim wolniej, w zależności od prędkości, z jakimi się poruszają i pod wpływem jakich pól grawitacyjnych się znajdują. Czas przestałby być postrzegany jako stale, jednostajnie upływający i każdy wiedziałby, że jedyną pewną rzeczą jest prędkość światła. W naszych warunkach wszystkie te efekty są pomijalnie małe, ale uproszczony sposób myślenia dalece mija się z prawdą.
Jeszcze ciekawsze zjawiska można by obserwować przy większej o wiele rzędów wielkości stałej Plancka. Przezabawnie musiałby wyglądać mecz piłki nożnej, podczas którego piłkarze mieliby problemy z ustaleniem położenia i prędkości piłki. Codziennym zdarzeniem byłoby samoczynne przeskakiwanie obiektów przez ściany i każdy nauczyłby się nic nie mówić o rzeczach, o których nic nie wie. Na szczęście w naszym świecie masy ciał są na tyle duże, że prawdopodobieństwo zajścia opisanych zjawisk jest nieporównywalnie mniejsze niż wygranej w totka, aczkolwiek nie niemożliwe.
Na zakończenie przyjrzyjmy się naszemu Wszechświatowi, powstał on ok. 13,73 mld lat temu w wyniku Wielkiego Wybuchu. Z czasem formowały się galaktyki, gwiazdy i planety, w tym nasza Ziemia. Ale co znajduje się na jego krańcu, na co natknąłby się lecący rakietą podróżnik gdyby starczyło mu życia? Końca nie ma, podobnie jak przy okrążaniu kuli ziemskiej wrócimy na początek, tylko tu musimy wyobrazić sobie jeszcze jeden wymiar przestrzeni. Wszechświat nie ma również środka, więc ci, którzy się czują jego pępkiem są w błędzie :). Ewolucja Wszechświata nie dobiegła wcale końca, wciąż rozszerza się on i stygnie, gwiazdy wypalają swoje paliwo a czarne dziury pochłaniają wszystko, co znajduje się w zasięgu ich pola grawitacyjnego. To co możemy obserwować na nocnym niebie w rzeczywistości wydarzyło się milenia temu, a tak długo zajęło światłu dotarcie z odległych zakątków kosmosu. Rzeczy, które są dalej, jeszcze nie widzimy, ale to tylko kwestia czasu :). Ogrom wszechświata powoduje, że nie uda nam się spotkać lub nawet skomunikować z kosmitami, jeśli takowi istnieją, o ile nowe odkrycia fizyków kolejny raz nie odmienią naszego sposobu postrzegania świata.
Zainteresowanym tematem polecam książkę "Pan Tompkins w Krainie Czarów" oraz film:
Załóżmy, że prędkość światła zmalała z 300 000 km/s do 100 km/h. Żaden pojazd nie mógłby przekroczyć tej szybkości, zatem podróże trwałyby dłużej. Osoba dużo przemieszczająca się jak np. komiwojażer w pewnym momencie byłaby młodsza niż jej wiodąca stateczne życie wnuczka! Inny czas wskazywałyby zegary u ludzi żyjących na szczycie i u podnóża tej samej góry. Dla każdego oczywiste byłoby, że długość życia jest zbliżona, ale w jego układzie odniesienia jednym osobom czas płynie szybciej a drugim wolniej, w zależności od prędkości, z jakimi się poruszają i pod wpływem jakich pól grawitacyjnych się znajdują. Czas przestałby być postrzegany jako stale, jednostajnie upływający i każdy wiedziałby, że jedyną pewną rzeczą jest prędkość światła. W naszych warunkach wszystkie te efekty są pomijalnie małe, ale uproszczony sposób myślenia dalece mija się z prawdą.
Jeszcze ciekawsze zjawiska można by obserwować przy większej o wiele rzędów wielkości stałej Plancka. Przezabawnie musiałby wyglądać mecz piłki nożnej, podczas którego piłkarze mieliby problemy z ustaleniem położenia i prędkości piłki. Codziennym zdarzeniem byłoby samoczynne przeskakiwanie obiektów przez ściany i każdy nauczyłby się nic nie mówić o rzeczach, o których nic nie wie. Na szczęście w naszym świecie masy ciał są na tyle duże, że prawdopodobieństwo zajścia opisanych zjawisk jest nieporównywalnie mniejsze niż wygranej w totka, aczkolwiek nie niemożliwe.
Na zakończenie przyjrzyjmy się naszemu Wszechświatowi, powstał on ok. 13,73 mld lat temu w wyniku Wielkiego Wybuchu. Z czasem formowały się galaktyki, gwiazdy i planety, w tym nasza Ziemia. Ale co znajduje się na jego krańcu, na co natknąłby się lecący rakietą podróżnik gdyby starczyło mu życia? Końca nie ma, podobnie jak przy okrążaniu kuli ziemskiej wrócimy na początek, tylko tu musimy wyobrazić sobie jeszcze jeden wymiar przestrzeni. Wszechświat nie ma również środka, więc ci, którzy się czują jego pępkiem są w błędzie :). Ewolucja Wszechświata nie dobiegła wcale końca, wciąż rozszerza się on i stygnie, gwiazdy wypalają swoje paliwo a czarne dziury pochłaniają wszystko, co znajduje się w zasięgu ich pola grawitacyjnego. To co możemy obserwować na nocnym niebie w rzeczywistości wydarzyło się milenia temu, a tak długo zajęło światłu dotarcie z odległych zakątków kosmosu. Rzeczy, które są dalej, jeszcze nie widzimy, ale to tylko kwestia czasu :). Ogrom wszechświata powoduje, że nie uda nam się spotkać lub nawet skomunikować z kosmitami, jeśli takowi istnieją, o ile nowe odkrycia fizyków kolejny raz nie odmienią naszego sposobu postrzegania świata.
Zainteresowanym tematem polecam książkę "Pan Tompkins w Krainie Czarów" oraz film:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
