piątek, 11 stycznia 2013

Forex: ubezpieczenie od ryzyka walutowego


Forex często bywa postrzegany jako kasyno, w którym gracze chcą zarobić miliony. Ma to pewne uzasadnienie, o czym pisałem w poprzednim tekście. Dziś chciałbym się zastanowić, czy nie można w bezpieczny sposób wykorzystać tego narzędzia do innego celu, jakim jest ubezpieczenie od ryzyka kursowego.

Problem ten dotyczy sporej części społeczeństwa, Polacy posiadają 720 tysięcy kredytów hipotecznych w walucie, wiele zaś firm prowadzi interesy z kontrahentami z zagranicy, przeważnie z Unii Europejskiej. W obu przypadkach wahania kursu w odpowiednią stronę to nieoczekiwany zysk, w przeciwnym zaś przypadku nadwyrężenie budżetu domowego lub firmy. Można oczywiście niespodziewane nadwyżki odkładać na czarną godzinę, ale przy logarytmiczno-normalnym rozkładzie wahnięć kursu i tak nie gwarantuje to nam całkowitego bezpieczeństwa.

Duże podmioty mogą wynegocjować w banku wymianę waluty w określonym dniu po określonym kursie. Wadą takiego rozwiązania jest oczywiście prowizja i fakt, że nie zyskam gdy kurs pójdzie w pożądanym przez nas kierunku. Wymiana opcjonalna byłaby obarczona bardzo wysoką prowizją.

Forex wydaje się oferować odpowiednie narzędzie do niwelacji ryzyka kursowego. Dla potrzeb dalszego rozumowania przyjmijmy, że posiadamy kredyt w walucie i tym samym niekorzystny jest dla nas wzrost kursu tej waluty w stosunku do złotówki. Rozwiązaniem naszego problemu jest automat ustawiający zlecenie oczekujące Buy na pewnym poziomie, nazwijmy go "poziomem ubezpieczanym", z najniższym dopuszczalnym Stop Loss. Zlecenie po zapadnięciu Stop Loss jest ponawiane. Rozpatrzmy możliwe scenariusze wydarzeń.

Kurs cały czas pnie się w górę, po niekorzystnych wiadomościach w telewizji, zlecenie oczekujące jest wykonane, nie następuje jednak wykonanie Stop Loss. Jest to przypadek w którym zadziała nasze ubezpieczenie, zyski z Forex pokryją nam całe straty, niezależnie od ich wielkości. Gdy kurs cały czas pnie się w dół, zlecenie oczekujące nie zostaje wykonane i po stronie Forex nic się nie dzieje, zyskujemy zaś płacąc niższą ratę kredytu. Najgorszym przypadkiem są dla nas ciągłe wahania kursu w przedziale [poziom ubezpieczany, poziom ubezpieczany-SL], gdyż powodują każdorazową stratę w wysokości SL, co stanowi koszt naszego ubezpieczenia.

Jaki zatem będzie koszt takiego ubezpieczenia? Mamy tu dwa komponenty, pierwszy to zwrotne zabezpieczenie kontraktu terminowego, dla dźwigni 1:100 wynoszące 1% ubezpieczanej kwoty. Druga część to straty wynikające ze Stop Loss, których ilość trzeba oszacować. W tym celu trzeba niestety przeprowadzić dalsze badania empiryczne, żeby poznać rozkład prawdopodobieństwa ilości wykonań stop Loss w zależności od poziomu ubezpieczanego w ciągu na przykład roku. Jest szansa, że będzie on korzystniejszy od rozkładu wahnięć kursu, zwłaszcza w przypadku krosów z PLN, które mają dość wysokie spready, co może zniechęcać do spekulacji i powodować mniej oscylacji. Istnieje też pewne ryzyko, że inni gracze rynku zaczą wykorzystywać naszą strategię, ale tu znów wysokie spready powinny zniechęcić do skalpowania.

Jedynym parametrem systemu jest poziom ubezpieczany (być może mierzony relatywnie w stosunku do aktualnego kursu). Samo jego przekroczenie nie jest jeszcze bolesne, ale zwiększa ryzyko oscylacji. Dalsze badania empiryczne powinny też wskazać optymalny sposób doboru poziomu ubezpieczanego.

Podsumowując, nasz automat nie jest nastawiony na zarabianie milionów, a na poniesienie pewnej kontrolowanej straty lub zysku w ściśle określonych okolicznościach powiązanych ze światem zewnętrznym. Chciałbym teraz zaprosić do dyskusji czytelników. Czy zdecydowałbyś się na ubezpieczenie od ryzyka kursowego w takiej postaci? Jaką składkę gotów byłbyś ponieść w % (w przypadku rat chodzi o % ich sumy w ubezpieczanym okresie), by np. przez rok spać spokojnie z opcją na zysk? Jakie widzisz inne niż przedstawione mocne i słabe strony takiego rozwiązania oraz wszelkie inne komentarze...

2 komentarze:

Michał Momot pisze...

Mam wątpliwości co do sensu 'najniższego dopuszczalnego Stop Loss' - obawiam się, że nawet niewielkie oscylacje charakteryzujące pary denominowane w PLN mogą 'rozłożyć na łopatki' tę strategię. Obawiam się zatem, że odległość SL od poziomu ubezpieczanego stanie się kolejnym parametrem algorytmu.

maciek pisze...

Możliwa też jest dynamiczna zmiana poziomu SL, np. sukcesywnie zwiększana.